:)
Heeeeeeej!Hm... muszę napisać posta tutaj bo coś mi nie wchodzi na tamtym blogu :/ nie wiem co jest, ale może ma to związek z faktem, że mam zapchany do granic możliwości komputer który domaga się formata na różne sposoby (np. nie loguje mnie na blogu :P), ale nie, to nie jest takie proste, na to potrzeba duuużo czasu, a ja go nie mam lub nie chcę mieć.
Zresztą nie bardzo lubię blogspota bo jak próbuje zrobić s z kreseczką to mi bez ostrzeżenia publikuje niedokończonego posta :P a to huncwot.
Zdjęcie jest z imprezy bolly :]]] na której byłam tydzień temu z Werą i Olą P. W sumie byłam najpierw z Olą a potem z Werą bo zanim Wera łaskawie dotarła to Ola już sobie poszła :PPP ale nie dlatego że nie było fajnie, o nieeeee, było BARDZO fajnie :D ale to już opisała wszystko Wera więc co tu się będę powtarzać :]
Następne bollyparty jest chyba 12 maja więc nie wiem, Wera jak to zrobisz ale masz być :P może uda mi się wyciągnąć tym razem Mateusza i Frankę :D tak, tak, bo Franka dołączyła do zacnego grona wielbicieli bollywoodu :D jeeee! A stało się to w minioną środę ;> (ooo, zrobiło się ś :P). Siedziałyśmy u Wery i zaraziłyśmy Frankę miłością do Shah Rukha :D za pomocą "Żony dla zuchwałych" HA! kto następny? :>
A teraz siedzę i od piątku próbuję się zmusić do nauki, co mi absolutnie nie wychodzi. Teraz siadłam do łaciny ale nie mogę, po prostu nie mogę :/ zresztą wmawiam sobie że przecież wszystko umiem :P
W piątek miałam 45-minutową próbę, łał :D jak tylko skończyliśmy sie cieszyć że tak krótko, Paweł zapowiedział że za tydzień spotykamy się od 17 do 21 :P na szczęście to tylko ściema, ale bardzo udana, bo przyprawiła nas o zawał serca :P potem było przedstawienie grupy gimnazjalnej - też udane, nie powiem, zapraszam - a potem usiłowałam obejrzeć "Cesarzową" ale ponieważ był angielski dubbing [sic!] nie zaczarowała mnie tak jak (chyba) powinna.
ooooooo - zapomniałam dodac że w środę na WFie była SALSA :D:D:D a to za sprawą niejakiej XYMENY . Mimo że była to salsa New York style tudzież mambo style o której nie miałam zielonego pojęcia, to było SSSSSSUUUPPPPPEEERRRR :D
tak na marginesie - Ania robi 26 kwietnia imprezę salsową :P ha! więc idziemy wszyscy razem i podziwiamy Xysię w akcji! Zwłaszcza, że przygrywać jej będzie Ania na bębnie :P a Ania jest teraz na Ukrainie i jak chcecie to może wam przywieźć słoninę w czekoladzie :DDDD

4 Comments:
słoninę w czekoladzie... :D
want some? :D
Poproszę uncję słoninki.
:D
wyprawa na zieloną Ukrainę się odwlekła więc wciąż można się zapisywać na listę oczekujących słoniny :]
idę dzisiaj z Olą P. do Franki pić czekoladę :)
Prześlij komentarz
<< Home